Czajnik elektryczny albo gotuje wodę, albo lata na Księżyc

Wiosną 2020 pojawiło się w Polsce piękne małe AGD marki Zwilling - w tym i czajniki elektryczne Enfinigy. Wybraliśmy je świadomie, dodając do naszej oferty, bo wypełniamy sklepy naprawdę godnymi zaufania sprzętami klasy Premium. To, co zrobił niemiecki producent, Zwilling, jest, jak zwykle, eleganckie i doskonale wykonane. Przy okazji pracy nad prezentacją czajników, coś sobie uświadomiliśmy. Czasem albo sam producent, albo jego twórczy dział PR usiłują za wszelką cenę przekonać nas, że zrobili czajnik cud o 55 funkcjach. Bo 54 już na pewno nie wystarczą do szczęścia.

Ten artykuł dotyczy czajników elektrycznych jako takich, choć przyczepimy się też do naszego ulubionego Zwillinga, którego ogromnie cenimy za wszelkie jego sprzęty kuchenne.

 

I tanie i luksusowe marki czasem przesadzają

Dziś napiszemy o śmiesznych próbach zafascynowania świata faktem, że czajnik elektryczny, uwaga, werble!!!… gotuje wodę. Dodatkowo jego wielkim atutem jest fakt, że posiada kabel i wyłącza się, kiedy podniesie się go z bazy. O! Tu nas producenci raz po raz zaskakują, bo wszyscy używający czajników są święcie przekonani, że ich sprzęty będą gotowały wodę dalej, nawet, kiedy będziemy je trzymać w powietrzu, z dala od bazy. Niektóre działy PR twierdzą, że ich czajniki mają „ochronę przed wysuszeniem”. Czyli jak to działa - samonawilżające są, czy jak?!

To powyższe to przeróżne perełki z instrukcji czajników. Nie wymyśliliśmy tego sami!!! Trudno nie popatrzeć z ironią i politowaniem na takie traktowanie Klienta.

 

Rzecz naprawdę godna podkreślenia

Przeglądaliśmy ostatnio Internet, patrząc na mniej, czy bardziej rozgarnięte opisy czajników elektrycznych. I odkryliśmy coś wyjątkowego - Kochani, czajnik elektryczny służy do gotowania wody. Wooooow!!! Wszyscy, którzy przeczytali tę mądrość, powinni poczuć do nas olbrzymi szacunek z racji odkrycia tak wiekopomnej prawdy.

Długo zastanawialiśmy się, czym może nas jeszcze zaskoczyć czajnik elektryczny. Wiadomo powszechnie, do czego służy, więc pisanie w „ochach” i „achach”, że gotuje wodę wiele lepiej, niż inne czajniki, byłoby niedocenianiem inteligencji Klienta. Gdyby czajnik, np., łamał prawa fizyki i gotował wodę w 120 stopniach albo potrafił wytwarzać energię wodorową, czy też bez niczyjej pomocy parzył kawę, czy herbatę i podawał ją od razu do łóżka, wtedy nie szczędzilibyśmy mu zachwytów.

 

 

Pozwolimy sobie postawić pytanie - czy czajnik elektryczny musi, aby na pewno, zaskakiwać, by znalazł swoich miłośników. W końcu ogromne rzesze ludzi cenią sobie ten wynalazek z racji wygodnej i sprawnej obsługi. Inni patrzą na design. I chyba wiele więcej nie jest tu istotne. Super, jeśli czajnik elektryczny ma jeszcze jakieś bardzo przydatne, podkreślmy to raz jeszcze – bardzo przydatne! – funkcje, to doskonale. Ale to, co wyrabia się z czajnikami, czasem graniczy z groteską. Poniżej o dwóch stronach czajnikowego szału.

 

Hiper-fascynacja tym, co oczywiste

Trochę nas, szczerze powiemy, irytuje naiwna skłonność do PR-owego bełkotu-zachwytu wiejącego banałem. Kiedy tylko na rynku pojawi się jakiś czajnik, opisujący go dostają szału uwielbienia, że w ogóle gotuje wodę, że ma kabel i podstawowe zabezpieczenie przeciw „gotowaniu na sucho”. Gdyby to umiała deska do krojenia pieczywa, to cześć jej i chwała. Ale czajnik?

Dział PR z zapałem bełkocze, bo producent czasem nie ma się czym pochwalić. Widzimy, że zarówno słabej jakości sprzęty, masowo produkowane i zalewające rynek, jak i te aspirujące do miana klasy wyższej, chętnie zasłaniają się słowotokiem działów PR. Nie zmienia to jednak faktu, ale zwykły czajnik zostanie zwykłym czajnikiem i tyle. Nie ugotuje lepszej, piękniejszej, czy lepiej pachnącej wody, bo potrafi robić tylko to, co potrafi. A może wystarczyłoby powiedzieć, że czajnik jest ok., bo jest ok., jeśli niewiele go wyróżnia?

I to jest pierwsza irytująca tendencja w świecie czajników (i nie tylko).

 

Czajnik pod mikroskopem

Napiszemy też o drugiej PR-owej skłonności, czyli bezlitosnej wiwisekcji czajnika, o jego uporczywym rozkładaniu na czynniki pierwsze, którego autorem jest dział PR starający się pokazać, że ten konkretny sprzęt jest nie-do-zastąpienia. Tu z kolei rzecz idzie w stronę hiper-przesady, bo zwrócą Twoją uwagę nawet na konstrukcję dziobka, czy fakt, że czajnik ma przycisk do włączania go w taki, czy inny sposób.

Przyznamy od razu, że i my czasem w pierwszym odruchu idziemy w kierunku przesady, której, ulegamy, chcąc obronić to, co mamy w sklepie. Czyli - zostaliśmy wszyscy doskonale urobieni przez producentów. I tych z jednej i tych z drugiej strony barykady. Więc twierdzenie, że nie ulegamy reklamie, jest jedynie pobożnym życzeniem.

 

Niektóre czajniki potrafią sporo, ale to domena nielicznych

Są na świecie czajniki, które mają różne zdolności. Podgrzewają wodę do żądanej temperatury (np. czajniki Bugatti, Smeg, Zwilling + mnóstwo innych, z którymi nie mamy do czynienia), potrafią się włączyć o konkretnej porze (np. Vera Bugatti). Niektóre podtrzymują temperaturę wody przez pewien czas (np. Smeg, Zwilling) albo podgrzewają wodę do 90 stopni Celsjusza, by móc potem zaparzyć kawę (np. czajnik Zwilling). To jest super.

Zdarzają się też czajniki z specyficznymi funkcjami - umieją podgrzać jedzenie dla niemowląt, czy wyparzyć butelkę malucha (np. czajnik Enfinigy Zwilling). O tym poniżej, bo sprawa budzi nieco wątpliwości.

Jednak poza takimi organicznie niemal związanymi z czajnikiem funkcjami nie ma tu szału. Czajnik ma gotować wodę sprawnie, szybko i cicho. Jeśli potrafi coś więcej, super. Jeśli zużyje niewiele energii, to jeszcze lepiej. Jeżeli pięknie wygląda, chwała mu za to.

Obcując ze sprzętem klasy Premium, wiemy, że trzeba od niego, w tym wypadku czajnika, wymagać więcej, bo dedykowany jest ludziom o innej świadomości. Takim, którzy cenią estetykę, design, świetne materiały, czy dodatkowe funkcje czajnika elektrycznego. Więc z zapałem siadamy do rozbebeszania czajnika na czynniki pierwsze. I to jest dość przykre, bo gdybyśmy tego nie zrobili, mało kto poczuje się przekonany do kupienia markowego czajnika, za który kupiłby kilka czajników u konkurencji.

 

 

Czy czajnikowe wodotryski są na pewno potrzebne?

Ciekawe, jak daleko to wszystko zajdzie i na ile jest sensowne dodawanie do czajnika przeróżnych, często fikuśnych rozwiązań, które nie koniecznie dodają mu atrakcyjności i powabu, czy powagi. Nie tam, żebyśmy się czepiali Zwilling’a, czy uroczego niemowlaka, ale czy na pewno trzeba wyparzać jego butelkę w czajniku, w którym potem będziemy gotować wodę na luksusową herbatę, czy wymagającą odpowiedniej temperatury kawę? Takie rozwiązanie podsuwa producent. Co Wy na to? My jakoś nie bardzo potrafimy się do tego przekonać. Rozmawiamy o tym pomyśle z rodzicami niemowlaków - możecie podejrzewać, co mówią.

Jesteśmy tylko ciekawi, jak wyczyścić czajnik po wyparzaniu butelek? Pod kran go zanieść i wymyć płynem do naczyń, czy jak? Trzy razy zagotować wodę? Czary odprawić? Tego akurat producent nie mówi. A może się czepiamy? Może to pomysł, który zrewolucjonizuje świat i czajników i niemowląt?

 

Głodny niemowlak musi poczekać

I jeszcze jedna funkcja, która budzi naszą wątpliwość - czajnik Zwilling z regulacją temperatury i dotykowym panelem, Enfinigy PRO, pozwala podgrzać jedzenie dla malucha. Wstawiasz butelkę do czajnika, włączasz program i za pół godziny masz jedzenie o temperaturze 40 stopni.

Problem malutki - czekasz 30 minut z wyjącym, wybaczcie określenie, głodnym maluchem na rękach. W zwykłym podgrzewaczu taki zabieg trwa 3-5 minut (niektórzy twierdzą, że czekanie 5 minut to już stanowczo za długo). Dlatego pytamy (po raz drugi) po co Zwilling wymyśla takie cuda na siłę? Chyba po to, by zirytować rodzica, który przeczyta wnikliwie instrukcję i wścieknie się na samą myśl, że ktoś chce mu zafundować dodatkową torturę czekania na jedzenie, jakby mu nie wystarczyły nieprzespane noce.

 

Dokąd zmierza czajnikowy wyścig zbrojeń?

Konkluzja z tego wszystkiego wynika dość banalna - żeby producent sprzętu klasy Premium mógł w ogóle zagrzać miejsce na rynku, musi, choćby i nie chciał, wymyślić coś, co choćby na moment wprawi konkurencję w osłupienie. Chwilowe, bo konkurencja od razu zakasze rękawy i będzie myśleć nad tym, jak swojego przeciwnika wysadzić z siodła. I wymyśli coś jeszcze bardziej pomysłowego - np. czajnik sterowany aplikacją (takie rozwiązanie planuje Zwilling w swojej luksusowej serii sprzętów Enfinigy).

Czujemy jednak, że producenci czasem przeginają, chcąc przerobić czajnik w prom kosmiczny, który wyniesie Cię w kosmos. Z całą sympatią dla bardzo ładnego i sporo umiejącego czajnika Zwilling’a!

 

Joanna Gawlikowska, Krystian Wawrzyczek

www.prestizowakuchnia.pl

Zdjęcia: Bugatti, Smeg, Zwilling

Szukaj nas tutaj:

 

Artykuły powiązane

Jak wyposażyć domowy barek?

05.03.2015

Każdy wielbiciel szlachetnych trunków wie, że sztuka barmańska nie jest łatwa. Profesjonaliści uczą się fachu i zdobywają doświadczenie przez lata, zarówno podczas pracy, jak i na specjalnych kursach i szkoleniach. Nie znaczy to jednak, że laicy nie mogą nauczyć się przygotowywania drinków i podawania alkoholi. Odrobina czasu i wiedzy oraz ćwiczenia sprawią, że...

Więcej

„Gość w dom, Bóg w dom”

05.03.2015

Niezależnie od tego, czy jesteśmy bardzo towarzyscy, czy mamy naturę samotnika, prędzej, czy później, odwiedzą nas goście. Okazji w roku jest mnóstwo – święta, imieniny, urodziny... Jeśli regularnie bywamy na imprezach i spotkaniach organizowanych przez naszych przyjaciół i bliskich, wypada choć raz zaprosić ich do siebie, w ramach rewanżu. Co jednak, kiedy nie...

Więcej

Zmasowany atak witamin, czyli jak zapobiec...

11.03.2015

Nawet najwięksi wielbiciele zimy przyznają, że jej koniec ciągnie się niemiłosiernie. Roztapiający się, szary śnieg nie nastraja optymistycznie, a zimny wiatr tylko potęguje to doznanie. Każdego dnia wyczekujemy zmian – ciepłego wiatru, słońca, wyższej temperatury. Tęsknie wypatrujemy błękitnego, wiosennego nieba, mając nadzieję, że jeśli nie dziś, to może jutro......

Więcej

Z prawej, czy z lewej? Sztuka serwowania

23.03.2015

Eleganckie przyjęcia, spotkania towarzyskie, bankiety i jubileusze nie mogą się obyć bez lampki szampana lub doskonałego wina. Wino podajemy także do wystawnego obiadu, kolacji lub poczęstunku. O tym, jak dobrać kieliszek do rodzaju alkoholu, powiedziano już wiele. Problem zaczyna się wraz z ustalaniem kolejności i sposobu serwowania alkoholu. Skupmy się na winie....

Więcej

Inwestycja w ważne chwile

30.03.2015

Są w życiu małe, z pozoru błahe rzeczy i zdarzenia, które w odpowiednich warunkach nabierają mocy zmieniania nastroju na lepszy, podtrzymywania na duchu i dawania energii do pracy. Na co dzień często ich nie dostrzegamy, są dla nas naturalne, jak oddychanie, ale w chwilach braku sił stają się kołem ratunkowym i znaczą wiele. Mała kostka czekolady zjedzona w...

Więcej

Przejdź do galerii